Dlaczego wygenerowane portrety stały się normą
Profesjonalna sesja biznesowa kosztowała dotąd kilkaset złotych i pół dnia pracy. Usługi przekształcające kilka selfie w zdjęcia o studyjnej jakości kosztują tyle co kawa, zajmują dziesięć minut i są reklamowane bezpośrednio osobom szukającym pracy.
W rezultacie wygenerowany lub mocno ulepszony portret koreluje dziś z budżetem, a nie z uczciwością kandydata. Weryfikacja na tej podstawie faworyzuje osoby, które mogły pozwolić sobie na fotografa, co nie powinno być kryterium selekcji.
Taka selekcja działa również nierówno. Osoby na początku kariery, przebranżawiające się oraz mieszkańcy krajów, w których sesja studyjna jest droga w stosunku do zarobków, to grupa najczęściej korzystająca z generowanych portretów i zarazem najmniej skłonna do oszustw.
Traktowanie zdjęcia jako kryterium weryfikacji zawodzi podwójnie: oznacza liczną grupę uczciwych kandydatów, a jednocześnie przepuszcza fałszywe profile wykorzystujące skradzione zdjęcia realnych osób, które detektor klasyfikuje jako autentyczne fotografie.
Jak w rzeczywistości wygląda sfabrykowany profil
Oszustwa rekrutacyjne, preparowanie kwalifikacji i podszywanie się pod inne osoby mają wspólną słabość konstrukcyjną – i nie jest nią zdjęcie. Jest nią fakt, że budowanie historii zawodowej wymaga lat i nie da się jej wygenerować od ręki.
-
Wiek konta i aktywność Profil założony w zeszłym miesiącu z rzekomym dziesięcioletnim doświadczeniem.
-
Kto udziela rekomendacji Kontakty wyłącznie nowe, wzajemne i o równie ubogiej historii.
-
Wspólni pracodawcy Brak kontaktów z osobami pracującymi w tym samym miejscu i czasie.
-
Styl wypowiedzi Podsumowanie zawodowe o tak ogólnej treści, że mogłoby dotyczyć każdego na tym stanowisku.
-
Potwierdzenie w zewnętrznych źródłach Brak wystąpień konferencyjnych, publikacji, wzmianek na stronach firmowych czy w mediach.
Drugi wiersz to najmocniejszy z pięciu wskaźników. Sfabrykowane konta łączą się między sobą, więc profil, którego cała sieć kontaktów powstała w tym samym krótkim czasie, odzwierciedla sztuczną strukturę, a nie realną ścieżkę kariery.
Żaden z tych kroków nie wymaga analizy obrazu, co stanowi sedno sprawy. Sprawdzenie portretu może być jedynie tanim uzupełnieniem tej weryfikacji, a nie jej substytutem.
Gdzie analiza obrazu ma rzeczywiste uzasadnienie
Przeniesienie weryfikacji ze zdjęcia profilowego na dokumenty nadaje jej realną wartość. Sprawdzenie prawa do podjęcia pracy, potwierdzenia adresu zamieszkania czy certyfikatów kwalifikacyjnych dotyczy dokumentów stanowiących dowód w sprawie – a te mają dla oszusta znacznie większą wartość niż samo zdjęcie.
Wzorzec, którego należy szukać, to autentyczny dokument ze zmodyfikowanym jednym polem – co jest wynikiem analizy mapy regionów, a nie ogólnej punktacji. W pełni sfabrykowany certyfikat daje wysoki wynik na całej siatce; zmienione nazwisko lub data tworzą pojedynczy, wyraźnie oznaczony obszar w neutralnym dokumencie.
Przetwarzanie lokalne ma tutaj większe znaczenie niż w niemal każdym innym zastosowaniu narzędzia. Dokumenty tożsamości należą do najbardziej wrażliwych danych osobowych, jakimi operuje pracodawca, a przesłanie ich do zewnętrznej usługi scoringowej tworzy relację powierzenia danych z wynikającymi z niej wymogami prawnymi i umownymi.
| Etap | Sprawdzać obraz? | Dlaczego |
|---|---|---|
| Sourcing i kontakt wstępny | Nie | Weryfikacja autoprezentacji, stosowana wybiórczo |
| Ocena aplikacji | Nie | Jak wyżej – wpływa na decyzję podlegającą ochronie prawnej |
| Selekcja kandydatów (shortlisting) | Nie | Zdjęcie w żaden sposób nie prognozuje jakości pracy |
| Weryfikacja prawa do pracy | Tak | Uznana procedura kontrolna, stosowana wobec wszystkich |
| Zdalny onboarding | Tak | Dokumenty stanowiące formalny dowód tożsamości |
| Zatrudnienie bieżące | Ostrożnie | Tylko w razie wystąpienia konkretnych, uzasadnionych wątpliwości |
Co zrobić, gdy Twoje zdjęcie profilowe budzi wątpliwości
To staje się realnym problemem dla osób, które nie dopuściły się żadnych nadużyć. Wyretuszowany portret studyjny, zdjęcie wykonane nowszym telefonem w trybie portretowym lub ulepszone zdjęcie biznesowe mogą uzyskać wysoki wynik, a konieczność tłumaczenia się z tego bywa niekomfortowa.
Rozwiązanie jest takie samo jak w przypadku każdego pytania o pochodzenie: zachowaj oryginał. Plik z aparatu z nienaruszonymi metadanymi, rachunek lub oryginalne selfie z usługi generującej portret wyjaśniają sprawę szybciej niż jakakolwiek dyskusja o zasadach działania detektorów.
Warto również otwarcie przyznać, że skorzystało się z usługi generowania portretów. Nie ma w tym nic niewłaściwego, a pracodawca, który traktuje to jako powód do odrzucenia aplikacji, daje jasny sygnał na temat swoich metod podejmowania decyzji.
Tworzenie zasad, które zespół może wdrożyć
Zespoły, które dobrze sobie z tym radzą, spisują zasady, zamiast zdawać się na osobę rozpatrującą zgłoszenie. Trzy decyzje pokrywają niemal każdy przypadek, a każda zajmuje jedno zdanie.
Ustal etap. Weryfikacja obrazów należy do etapu potwierdzania tożsamości, a nie selekcji aplikacji. Wcześniejsze jej wdrożenie zamienia kontrolę antyfraudową w filtr rekrutacyjny, co rodzi problemy z bezstronnością i ryzyko prawne.
Ustal reakcję. Oznaczony dokument oznacza prośbę o lepszą kopię lub przejście do krótkiej weryfikacji wideo, nigdy odrzucenie. Spisanie tego chroni proces przed improwizacją rekrutera działającego pod presją czasu.
Ustal, co jest przechowywane. Wynik weryfikacji powinien być przechowywany wraz z dokumentem prawa do pracy i podlegać temu samemu okresowi retencji. Osobny rejestr wyników powiązany z nazwiskami kandydatów to profilowanie, które wymaga odrębnego uzasadnienia i rzadko je ma.
Oszustwo wymierzone w rekruterów
Warto opisać przypadek odwrotny, ponieważ zdarza się coraz częściej. Sfabrykowane profile rekruterów, ze wiarygodnymi zdjęciami portretowymi i stronami firm, służą do wyłudzania danych osobowych i danych płatniczych od osób szukających pracy.
Ta sama zasada działa w drugą stronę. Zdjęcie nie jest sygnałem ostrzegawczym; sygnałem jest niedawno utworzona strona firmy, stanowisko, którego nie ma na oficjalnej stronie kariery pracodawcy, oraz proces wymagający dokumentów tożsamości przed jakąkolwiek rozmową.
Warto wskazać tę asymetrię. Kandydat, który pomyli się co do rekrutera, traci szansę. Kandydat, który ma rację i to zignoruje, traci dokumenty tożsamości. Dlatego rozsądną domyślną zasadą przy aplikowaniu jest weryfikacja pracodawcy przez jego stronę internetową, a nie przez otrzymaną wiadomość.